|
Kontakt Polecam Strefa Ruanny Archiwum |
pijesię - je się dzisiaj z cyklu "Jak Ci Spierdoli Nocny To Masz Dużo Czasu Na Myślenie" - "Picie a tycie" - wbrew pozorom to nie alkohol, który sam w sobie jest kaloryczny powoduje największe szkody - to ta przemożna chęć oszamania czegoś w drodze powrotnej jest groźna, pal licho jak się jakiegoś hot-psa opierdoli na szybko ew kebaba w cienkim cieście wciągnie u turasa (szybko wchodzi, nie ma wartości odżywczych, wychodzi jeszcze szybciej niż wchodziło), najgorsze jest jak się tego pierwotnego pragnienia nie ugasi w drodze powrotnej - jak się człowiek nadźga jak tatar - zawsze jest szansa, że nie dotrze do kuchni i gdzieś w kącie zalegnie, za to po paru piwach tylko pacyfikacja lodówki przeprowadzana jest z zegarmistrzowską precyzją i systematycznością kombajnu zbożowego - nie ma kurwa zmiłuj. mowisie 2012-01-14 02:41:03 skomentuj (0) latasię - na małysza
pięknie wybiłem się z progu, prawą nogą zahaczając o
dywanik, w trakcie lotu półobrotem wyminąłem otwarte drzwi od łazienki, które
zbliżały się w kierunku mojej twarzy z dużą prędkością, jednocześnie
wprowadzając prawą rękę w ruch po łuku w celu utrzymania siłą odśrodkową
kanapek na talerzu, automatycznie lewa ręką stabilizując lot i szykując ją do
lądowania, które wykonałem przy pomocy telemarka rewersyjnego unikając
przeprostu kolan i jednocześnie wykorzystując twarz oraz wolną rękę do
sprawdzenia czy drzwi wejściowe nadal są zamknięte, nie wiem czemu sędziowie
nie doliczyli mi dodatkowych punktów za ekspresje i mimikę twarzy, ale się nie kłóciłem
bo nie dostałem kary za wulgaryzmy więc wyszedłem na zero mowisie 2011-07-28 11:15:41 skomentuj (0) mówi się - zakupuje się Lista z zakupami - proste i przydatne, właściwie są trzy powody dla których robimy listę zakupów. Po pierwsze primo jest to wielce użyteczne z bardzo prostej pprzyczyny - nie zapomnimy co kupić mieliśmy, tym samym nie narazimy się na gniew żony/męża/mamy itp itd przynosząc paczkę makaronu zamiast chleba czy piętnaście słoików dżemu agrestowego zamiast piętnastu deka habaniny, no nie buduje to pozytywnych stosunków miedzyludzkich a czasami doprowadza wręcz do awantur. Po drugie primo unikamy w ten sposób pułapek zastawionych przez marketingowów, którzy robią wszystko, żebyśmy kupili jeszcze wkrętak bez koncówek za to z pękniętą rączką lub kolejne 15 słoików dżemu agrestowego, żebyśmy skorzystali z promocji na dodatkowe dwie rzeczy przecenione za które przy kasie płacimy więcej niż jak by były bez promocji co skutkuje powrotem do domu z wszystkim tylko nie z tym po co poszliśmy. Jest jeszcze trzeci powód, dla którego taką listę robimy - po to, żeby jej nie wziąć lub zapodziać tuż przed wyjsciem z domu - efekt jest taki, że nie pamiętamy co mamy kupić i nie kupujemy tego, za to jako bonus przynosimy to co akurat było w promocji i nie przyda nam się przez najbliższe dwa lata a potem i tak sie popsuje bo ileż można trzymać chiński plastik robiony z papieru... to nie parówki. mowisie 2011-06-12 15:24:00 skomentuj (1) listujesię - motywuje się Szukam pracy - przeglądam sieć, portale różnego rodzaju, gazety itp źródła informacji o zatrudnieniu tak zwanym. No i poza milionem określeń na handlowca - niedługo coś o tym napisze bo wyobraźnia ludzka jest naprawdę bogata - i poza tymi nieszczęsnymi ogłoszeniami o poszukiwanych przedstawicielach handlowych nie ma nic konkretnego - jeszcze może z parę dla magistrów farmacji (wyglada na to, że apteka to zajebiaszczy biznes - swoimi czasy właśnie ogłoszenia o magistrach farmacji najbardziej się rzucały w oczy) i kierowców, ale niestety to nie ja. Nie bójmy się tego powiedzieć - słaaaabo wygląda rynek pracy w moim mieście (nie tylko w moim ale tu mnie to najbardziej interesuje :P) i już zrezygnowałem ze znalezienia pracy, która by mi pasowała - w tej chwili szukam każdej pracy, która pozwoli mi zapłacić rachunki, ale ale znajduje np. ogłoszenie, że poszukują pracownika do kina, no spoczko - ręce w cieple trzymasz, na głowę nie pada - sprawdzam co tam piszą o pracy, wymagamy - bla bla bla, oferujemy - dużo mniej bla bla, no i na koniec kontakt - prosimy wysyłać CV i list motywacyjny... list motywacyjny ? sprawdzam - tak list motywacyjny... posrało ich ? dla mnie w ogóle idea takiego listu jest nieco poroniona bo w większości przypadków taki list to sztampowy śmieć z wymienionymi nazwami firmy i stanowiskiem w jakiejś templatce z poprzedniej roboty albo z jakiegoś portalu o pracy, no a list motywacyjny na pracownika kina ? to już porażka większa dla mnie - co mam napisać - że pragnę tej pracy bo nie mam czym placić za czynsz ? i że uważam, że się zajebiaszczo sprawdzę na tym stanowisku no bo kto jak nie ja, a moje predyspozycje do wykonywania tej pracy miażdża każdego (14 lat ćwiczyłem robienie popcornu i sztuczny uśmiech), bo żadna inna posada nie da mi tak wielu perspektyw na rozwój osobisty i zawodowy a w ogóle to całe życie marzyłem, żeby sprzedawać bilety i sprzątać popcorn z sali po seansie, a no i zapomniałbym mam wiele super zajebistych pomysłów jak podnieść wydajność, efektywność i rozwinąć firmę w której nie wiem czy wspominałem tak bardzo chciałbym w tej bardzo pracować bardzo - proooooooszeeeeeee - be-ze-sen-su, obłuda, kłamstwa i cynizm, chyba jedynym pożytkiem z takiego listu, poza możliwością podłożenia go pod nogę mebla po uprzednim parokrotnym złożeniu kartki - jest dowartościowanie osoby, która jest odpowiedzialna za rekrutacje - no bo czyż nie ma nic przyjemniejszego niż przeczytać w jak super firmie się pracuje, wykonując tak zajebiaszczą pracę, że ludzie drzwiami i oknami walą byle tylko list motywacyjny złożyc z cv spięty. shit. nosz cholera - staruszek laptop przy pomocy, którego to piszę nie potrafi użyć pendrive'a 2 Gb... ale stacje dyskietek to cholercia ma... przydałby się nowy lapczopek, chyba ten list motywacyjny napisze... mowisie 2011-03-01 21:00:34 skomentuj (3) sięje - co cię nie zabije... Psia juha na ogół mam rozkminione co można kupić w biedronce a co nie i to samo dotyczy sie lidli i aldików wszelkiej maści, a że włoską potrawę spaghetti lubię to nabyłem drogą kupna pół kilo mięsa mielonego jakie co jakiś czas kupuje i za przyrządzanie obiadu się wziąłem i jak wrzuciłem mięso na patelnie to poczułem, że coś jest nie tak... nie wiem czym to mięso śmierdziało - nie bylo popsute - tylko śmierdziało - niemiesemwogóle - i się wkurwiłem raczej mocno bo co tu teraz zrobić - nie wyrzucę bo nie mam nic innego na obiad, ale co wąchnąłem to mnie coraz bardziej odrzucało... psia juha... nic twardym trza być co cię nie zabije to cię wzmocni - mielone z lidla poszło na czarną listę a na patelnie dodałem fix spaghetti licząc, że zabije smak... nie zabił - dosypałem oregano (trzeci raz) nic nie pomogło i tak powstało spaghetti na dwa dni (taki plan zacny, żeby jutro się obiadem nie zajmować)... i zjadłem z miną okropną nie myśląc o tym co jem ale teraz mi się tym mięsem odbija i nie mogę pozbyć się jego smaku z ust... nosz a miało być tak pięknie, a na dodatek musiałem włączyć lodówkę, do tej pory te tony jedzenia na blakonie trzymalem w ramach oszczędności prądu i słuchu mego - lodówki brzęcząbucząwibrują co mnie denerwuje i zwyczajnie przeszkadza, ale jak zobaczyłem na termometrze -15st C a jeszcze dobrze po dobranocce nie było to wymiekłęm i myślac o moich skromnych zapasach żywności włączylem lodówkę, bo takie rozmrożone później rzeczy to już raczej na śmietnik... madzionez na ten przykład czy jaj sztuk 10 - alboż papryka marynowana :/ słabo i buczy to teraz... a ja mam obawy, że tej nocy dzieki lodówce i mięsu z lidla do spokojnych nie zaliczę. Yo mowisie 2011-02-22 23:51:40 skomentuj (3) strzelasię - nie strzela Chęci przegrały z materią, dno totalne i nie mam o czym pisać, wiec porzucam ten blog. Jest szansa, że gdzieś tam kiedyś coś jakoś być może mniej lub więcej pewnie powstanie - ale mówisię już raczej prawie na pewno być może nie. bajbaj edit: i jak to bywa dzisiaj nabrałem chęci wielkiej pisać... tzn chęć miałem cały czas ale jakośnieszło no nic to - usuwać notatki nie będę bo nie, ale to jednak się okazuje - nie koniec blogaska... słitaśnego... jutro o mięsie, spaghetti i lodówce co psia juha buczy... mowisie 2011-02-21 14:20:35 skomentuj (1) klikasię - błądzi się Błąd jaki jest, każdy widzi - prosty, złożony, upierdliwy, krytyczny lub luzacki - no i oczywiście jest jeszcze kategoria błędów windowsa, czyli wszystko mowiące - błąd STOP 0x0000000A (0x80F3FFF4,0x00000002,0x00000000,0x808185BC) lub 0x0000000A (0x80F3FFF4,0x00000002,0x00000000,0x80818 (fajnie wyglądają), błędy konkretne "wersja 0.0.0.0, adres zawieszenia 0x00000000", błędy krzepiące: "Odpowiedni komunikat o błędzie: Operacja ukończona pomyślnie.", oraz wszystkie inne windowsowskie błedy, które to trenowałem przez ostanie dwa tyg ponieważ nie za bardzo (albo za bardzo) iskrzyło na lini - internet - system operacyjny - sprzęt, walka była ostra i bezpardonowa, krótko mówiąc nie oszczędzaliśmy się za bardzo :) i przy tej okazji ugruntował się pewien fakt, a mianowicie nie ma czegoś takiego jak - sytuacja kiedy nie występują błędy - błędy są zawsze, tylko, że czekają w ukryciu, hibernując nawet długi okres czasu - aby w najmniej spodziewanym momencie ujawnić się w całej okazałości i rozciągłości konsekwencji. Na szczęście nie jesteśmy całkowicie bezbronni - ponieważ bardzo łatwo możemy przygotować się na przyjście takiego błędu. Spytacie jak ??? - Jest kilka symptomów, które powinny obudzić uśpionego w nas psa myśliwskiego i wyostrzyć naszą czujność np.: kiedy ktoś mówi - "O już zrobiłeś ???", "Zobacz działa...", "Widzisz to nie było takie trudne", albo gdy o zgrozo sami zaczniemy myśleć - "No to już ostatni.", "Uuu... dobry jestem w te klocki..." lub "No to jutro nareszcie to skończę.". W takich momentach należy wykorzystać te 10 min które daje nam Błąd (abyśmy utwierdzili się w przekonaniu, że wszystko jest ok) i pod koniec 9 minuty - przygotować się na porządnego kopa - przywracającego nas do rzeczywistości, gdzie błędy zawsze istnieją - tylko lubią sprawiać niespodzianki. mowisie 2009-10-22 22:42:02 skomentuj (1) |