Kontakt
mowisie@blog.pl

księga gości

Polecam
luk sfera
WulffMorgentHaler

Strefa Ruanny
Blog Ruanny
Ruanny Wylęgarnia
Retro Ruanna
Ruanna Garderoba
Anna Rudnicka Online

Archiwum
2012
styczeń
2011
lipiec
czerwiec
marzec
luty
2009
październik
wrzesień
sierpień
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień


pijesię - je się

dzisiaj z cyklu "Jak Ci Spierdoli Nocny To Masz Dużo Czasu Na Myślenie" - "Picie a tycie" - wbrew pozorom to nie alkohol, który sam w sobie jest kaloryczny powoduje największe szkody - to ta przemożna chęć oszamania czegoś w drodze powrotnej jest groźna, pal licho jak się jakiegoś hot-psa opierdoli na szybko ew kebaba w cienkim cieście wciągnie u turasa (szybko wchodzi, nie ma wartości odżywczych, wychodzi jeszcze szybciej niż wchodziło), najgorsze jest jak się tego pierwotnego pragnienia nie ugasi w drodze powrotnej - jak się człowiek nadźga jak tatar - zawsze jest szansa, że nie dotrze do kuchni i gdzieś w kącie zalegnie, za to po paru piwach tylko pacyfikacja lodówki przeprowadzana jest z zegarmistrzowską precyzją i systematycznością kombajnu zbożowego - nie ma kurwa zmiłuj.

mowisie 2012-01-14 02:41:03

skomentuj (0)



latasię - na małysza

pięknie wybiłem się z progu, prawą nogą zahaczając o dywanik, w trakcie lotu półobrotem wyminąłem otwarte drzwi od łazienki, które zbliżały się w kierunku mojej twarzy z dużą prędkością, jednocześnie wprowadzając prawą rękę w ruch po łuku w celu utrzymania siłą odśrodkową kanapek na talerzu, automatycznie lewa ręką stabilizując lot i szykując ją do lądowania, które wykonałem przy pomocy telemarka rewersyjnego unikając przeprostu kolan i jednocześnie wykorzystując twarz oraz wolną rękę do sprawdzenia czy drzwi wejściowe nadal są zamknięte, nie wiem czemu sędziowie nie doliczyli mi dodatkowych punktów za ekspresje i mimikę twarzy, ale się nie kłóciłem bo nie dostałem kary za wulgaryzmy więc wyszedłem na zero

za chwilę druga runda - idę po kawę

PS. podczas zawodów nie ucierpiała żadna z kanapek



mowisie 2011-07-28 11:15:41

skomentuj (0)



mówi się - zakupuje się

Lista z zakupami - proste i przydatne, właściwie są trzy powody dla których robimy listę zakupów. Po pierwsze primo jest to wielce użyteczne z bardzo prostej pprzyczyny - nie zapomnimy co kupić mieliśmy, tym samym nie narazimy się na gniew żony/męża/mamy itp itd przynosząc paczkę makaronu zamiast chleba czy piętnaście słoików dżemu agrestowego zamiast piętnastu deka habaniny, no nie buduje to pozytywnych stosunków miedzyludzkich a czasami doprowadza wręcz do awantur. Po drugie primo unikamy w ten sposób pułapek zastawionych przez marketingowów, którzy robią wszystko, żebyśmy kupili jeszcze wkrętak bez koncówek za to z pękniętą rączką lub kolejne 15 słoików dżemu agrestowego, żebyśmy skorzystali z promocji na dodatkowe dwie rzeczy przecenione za które przy kasie płacimy więcej niż jak by były bez promocji co skutkuje powrotem do domu z wszystkim tylko nie z tym po co poszliśmy. Jest jeszcze trzeci powód, dla którego taką listę robimy - po to, żeby jej nie wziąć lub zapodziać tuż przed wyjsciem z domu - efekt jest taki, że nie pamiętamy co mamy kupić i nie kupujemy tego, za to jako bonus przynosimy to co akurat było w promocji i nie przyda nam się przez najbliższe dwa lata a potem i tak sie popsuje bo ileż można trzymać chiński plastik robiony z papieru... to nie parówki.

mowisie 2011-06-12 15:24:00

skomentuj (1)



listujesię - motywuje się

Szukam pracy - przeglądam sieć, portale różnego rodzaju, gazety itp źródła informacji o zatrudnieniu tak zwanym. No i poza milionem określeń na handlowca - niedługo coś o tym napisze bo wyobraźnia ludzka jest naprawdę bogata - i poza tymi nieszczęsnymi ogłoszeniami o poszukiwanych przedstawicielach handlowych nie ma nic konkretnego - jeszcze może z parę dla magistrów farmacji (wyglada na to, że apteka to zajebiaszczy biznes - swoimi czasy właśnie ogłoszenia o magistrach farmacji najbardziej się rzucały w oczy) i kierowców, ale niestety to nie ja. Nie bójmy się tego powiedzieć - słaaaabo wygląda rynek pracy w moim mieście (nie tylko w moim ale tu mnie to najbardziej interesuje :P) i już zrezygnowałem ze znalezienia pracy, która by mi pasowała - w tej chwili szukam każdej pracy, która pozwoli mi zapłacić rachunki, ale ale znajduje np. ogłoszenie, że poszukują pracownika do kina, no spoczko - ręce w cieple trzymasz, na głowę nie pada - sprawdzam co tam piszą o pracy, wymagamy - bla bla bla, oferujemy - dużo mniej bla bla, no i na koniec kontakt - prosimy wysyłać CV i list motywacyjny... list motywacyjny ? sprawdzam - tak list motywacyjny... posrało ich ? dla mnie w ogóle idea takiego listu jest nieco poroniona bo w większości przypadków taki list to sztampowy śmieć z wymienionymi nazwami firmy i stanowiskiem w jakiejś templatce z poprzedniej roboty albo z jakiegoś portalu o pracy, no a list motywacyjny na pracownika kina ? to już porażka większa dla mnie - co mam napisać - że pragnę tej pracy bo nie mam czym placić za czynsz ? i że uważam, że się zajebiaszczo sprawdzę na tym stanowisku no bo kto jak nie ja, a moje predyspozycje do wykonywania tej pracy miażdża każdego (14 lat ćwiczyłem robienie popcornu i sztuczny uśmiech), bo żadna inna posada nie da mi tak wielu perspektyw na rozwój osobisty i zawodowy a w ogóle to całe życie marzyłem, żeby sprzedawać bilety i sprzątać popcorn z sali po seansie, a no i zapomniałbym mam wiele super zajebistych pomysłów jak podnieść wydajność, efektywność i rozwinąć firmę w której nie wiem czy wspominałem tak bardzo chciałbym w tej bardzo pracować bardzo - proooooooszeeeeeee - be-ze-sen-su, obłuda, kłamstwa i cynizm, chyba jedynym pożytkiem z takiego listu, poza możliwością podłożenia go pod nogę mebla po uprzednim parokrotnym złożeniu kartki - jest dowartościowanie osoby, która jest odpowiedzialna za rekrutacje - no bo czyż nie ma nic przyjemniejszego niż przeczytać w jak super firmie się pracuje, wykonując tak zajebiaszczą pracę, że ludzie drzwiami i oknami walą byle tylko list motywacyjny złożyc z cv spięty. shit.

nosz cholera - staruszek laptop przy pomocy, którego to piszę nie potrafi użyć pendrive'a 2 Gb... ale stacje dyskietek to cholercia ma... przydałby się nowy lapczopek, chyba ten list motywacyjny napisze...

mowisie 2011-03-01 21:00:34

skomentuj (3)



sięje - co cię nie zabije...

Psia juha na ogół mam rozkminione co można kupić w biedronce a co nie i to samo dotyczy sie lidli i aldików wszelkiej maści, a że włoską potrawę spaghetti lubię to nabyłem drogą kupna pół kilo mięsa mielonego jakie co jakiś czas kupuje i za przyrządzanie obiadu się wziąłem i jak wrzuciłem mięso na patelnie to poczułem, że coś jest nie tak... nie wiem czym to mięso śmierdziało - nie bylo popsute - tylko śmierdziało - niemiesemwogóle - i się wkurwiłem raczej mocno bo co tu teraz zrobić - nie wyrzucę bo nie mam nic innego na obiad, ale co wąchnąłem to mnie coraz bardziej odrzucało... psia juha... nic twardym trza być co cię nie zabije to cię wzmocni - mielone z lidla poszło na czarną listę a na patelnie dodałem fix spaghetti licząc, że zabije smak... nie zabił - dosypałem oregano (trzeci raz) nic nie pomogło i tak powstało spaghetti na dwa dni (taki plan zacny, żeby jutro się obiadem nie zajmować)... i zjadłem z miną okropną nie myśląc o tym co jem ale teraz mi się tym mięsem odbija i nie mogę pozbyć się jego smaku z ust... nosz a miało być tak pięknie, a na dodatek musiałem włączyć lodówkę, do tej pory te tony jedzenia na blakonie trzymalem w ramach oszczędności prądu i słuchu mego - lodówki brzęcząbucząwibrują co mnie denerwuje i zwyczajnie przeszkadza, ale jak zobaczyłem na termometrze -15st C a jeszcze dobrze po dobranocce nie było to wymiekłęm i myślac o moich skromnych zapasach żywności włączylem lodówkę, bo takie rozmrożone później rzeczy to już raczej na śmietnik... madzionez na ten przykład czy jaj sztuk 10 - alboż papryka marynowana :/ słabo i buczy to teraz... a ja mam obawy, że tej nocy dzieki lodówce i mięsu z lidla do spokojnych nie zaliczę.

Yo

mowisie 2011-02-22 23:51:40

skomentuj (3)



strzelasię - nie strzela

Chęci przegrały z materią, dno totalne i nie mam o czym pisać, wiec porzucam ten blog. Jest szansa, że gdzieś tam kiedyś coś jakoś być może mniej lub więcej pewnie powstanie - ale mówisię już raczej prawie na pewno być może nie.

bajbaj

edit: i jak to bywa dzisiaj nabrałem chęci wielkiej pisać... tzn chęć miałem cały czas ale jakośnieszło no nic to - usuwać notatki nie będę bo nie, ale to jednak się okazuje - nie koniec blogaska... słitaśnego... jutro o mięsie, spaghetti i lodówce co psia juha buczy...

mowisie 2011-02-21 14:20:35

skomentuj (1)



klikasię - błądzi się

Błąd jaki jest, każdy widzi - prosty, złożony, upierdliwy, krytyczny lub luzacki - no i oczywiście jest jeszcze kategoria błędów windowsa, czyli wszystko mowiące - błąd STOP 0x0000000A (0x80F3FFF4,0x00000002,0x00000000,0x808185BC) lub 0x0000000A (0x80F3FFF4,0x00000002,0x00000000,0x80818 (fajnie wyglądają), błędy konkretne "wersja 0.0.0.0, adres zawieszenia 0x00000000", błędy krzepiące: "Odpowiedni komunikat o błędzie: Operacja ukończona pomyślnie.", oraz wszystkie inne windowsowskie błedy, które to trenowałem przez ostanie dwa tyg ponieważ nie za bardzo (albo za bardzo) iskrzyło na lini - internet - system operacyjny - sprzęt, walka była ostra i bezpardonowa, krótko mówiąc nie oszczędzaliśmy się za bardzo :) i przy tej okazji ugruntował się pewien fakt, a mianowicie nie ma czegoś takiego jak - sytuacja kiedy nie występują błędy - błędy są zawsze, tylko, że czekają w ukryciu, hibernując nawet długi okres czasu - aby w najmniej spodziewanym momencie ujawnić się w całej okazałości i rozciągłości konsekwencji. Na szczęście nie jesteśmy całkowicie bezbronni - ponieważ bardzo łatwo możemy przygotować się na przyjście takiego błędu. Spytacie jak ??? - Jest kilka symptomów, które powinny obudzić uśpionego w nas psa myśliwskiego i wyostrzyć naszą czujność np.: kiedy ktoś mówi - "O już zrobiłeś ???", "Zobacz działa...", "Widzisz to nie było takie trudne", albo gdy o zgrozo sami zaczniemy myśleć - "No to już ostatni.", "Uuu... dobry jestem w te klocki..." lub "No to jutro nareszcie to skończę.". W takich momentach należy wykorzystać te 10 min które daje nam Błąd (abyśmy utwierdzili się w przekonaniu, że wszystko jest ok) i pod koniec 9 minuty - przygotować się na porządnego kopa - przywracającego nas do rzeczywistości, gdzie błędy zawsze istnieją - tylko lubią sprawiać niespodzianki.

mowisie 2009-10-22 22:42:02

skomentuj (1)



statystyka